Pilnuje mnie — rodzinne, wrogie miasto.

Nie znam twej fotografii

odklejanej o świcie z murów.

Głuchnie gwiazd kolorowy afisz

w ścianach

z krwi i marmuru.

Nie pamiętam dzisiejszego świtu,

tak mnie noc, dzień omija.

Widzę szeregiem ulic zamurowany dworzec —

wyjazd.