poniósł łuk z cięciwą złotą

na łowy dalekie,

na łowy.

Jeszcze za nim chustką wiała,

jeszcze włosów promień dała,

niby nić na dziwną drogę,

niby przypomnienia ogień

włos dała.

Jeszcze z ciała jej nie okrzepł,

snu jej pełny niby dzban,