że stawały się jak cienie

drzewem, wodą, liściem, piaskiem.

A za nimi strzelec tropiąc

zgubił łuk,

nie wiązane cieniem stopy

kładł w kurzawę chmur.

Trwał szelestem, w taniec nikł,

zmieniał ciało w szklane sny,

zmieniał ręce w wiotkość leszczyn,

ni mu ptak spod stopy tryśnie,