Zanim minął mleczny dzień,

idzie panna modrym lasem,

płacząc niesie strzelca cień.

Na gałęziach promień biały

porozpalał jak płomyki

sierść wiewiórek — rudy mech.

Wiodły pannę w zagajniki,

wiodły pannę złotym dnem,

wiodły pannę nad jezioro,

gdzie czerwoną kryte korą