czyni z nich liście i jabłka, węże i srebrne jaszczury;

zanim opadną znowu, jeszcze podobne są głogom,

co kwitną. Potem, gdy spadną, przemkną w nich szybko chmury.

Ona się z wolna zwróci, unosząc z sobą odbicie,

nie wiedząc jeszcze, czy w sobie, czy w wodnym obrazie prawdziwa,

patrzy w kryształ powietrza i widzi dalekie życie,

raz zapylone trakty, to znów potoków grzywę.

Nie wie i jeszcze czeka. Wtedy na brzegu, w kotlinie,

rycerz ogromny przystaje i jabłko wyciąga na dłoni,

błękitne jak kropla nieba. Ona ku niemu płynie,