aby opadły deszcze

od noży bardziej ostre,

aby porosły winy

jak suche, gorzkie osty,

abym jak wiór ognisty

spłonął w oddechu nocy,

bym teraz rozwarł oczy,

bym teraz wierzyć umiał

w to, co lżejsze niż ziemia,

w to, co się nie przemienia.