w żelaznej żądzy twojej

ona jest płomień nieba,

Co sztabę tak rozgrzewa,

że kując niepokojem

przemienisz w wieżę pragnień,

do której czyn się nagnie.

Otoś mały, a taki

sam sobie jesteś rodzic,

że z głosu nawet — ptakiem

i anioł nawet w głodzie.