Błogosławimy dni mleczne i krowie

i cień lipowy, i liści lot,

i krew, co płynie po ściętej głowie,

my zawsze pewni, zawsze gotowi

na sąd: co dobro, zło.

Błogosławimy straszne pociągi

odjeżdżające w smutek bez granic —

— z nich jęk jak dym. — To jadą ranni,

uczuć skręcone kabłąki.

Błogosławimy pola bitewne