kwitły różowe i złote jabłonie.
Nikt nie powracał drogą. Czekały dziewczęta
odnajdując w zwierciadłach zastygłych rycerzy,
bo wojom — nie pamiętać, kobietom — pamiętać,
bo tętnił drogą człowiek — który wierzył.
O, twarze światowidów3, odynów4, proroków,
o, twarze ciemiężonych, którzy szli w takt serc,
o, twarze tych bez bogów i twarze tych bogów,
trącające o gwiazdy, o radość i śmierć.
Stał olbrzym w głosie ziemi jak w szacie