pod gwiazdą, którą znasz.

Odpływam dziś, marynarz czasu,

pokładem spopielałych drzew.

Gazele snu na oczy nasuń,

gdy jesień ziewa — płowy lew.

O, Anno, wybaw, biały jeleń —

upływa trwoga w pląsie nóg.

Kołuje wiatr i dmie jak strzelec

w wydęty chmury róg.

12 wrzesień 40 r.