I zamknęło się niebo jak zmarszczona woda,

i zacisnął krąg róży lotem — ciszy orzeł.

Więc cóż? Spalone płatki zda się wiatr obraca,

nocą skrzypiąc boleśnie. Tyle grzechu było

w tym ciele, że wraz z sobą i światłość spaliło,

i karty przezroczyste w spopielały obraz

bożych natchnień zamienia. Ta róża podobna

ciemności wielkim żaglom, które wieją głucho

nad wydmami milczenia i źródeł posuchą.

Gdzie jest ten dzban, ten kielich róży, co nawija