gdzieś na krańcu żywota może się odczyta

nasze twarze milczące. Będziemy podobni

sami swoim odbiciom w niej albo podobni

ciemnościom, które niesie, albo nieskalane

twarze w srebrze zostaną, a niepokonane.

Płyń, ziemio. Długi wieczór i ptaki u lic,

zdaje się, rzęsy trzepot przyjacielskich oczu,

i jaskółki cieniami ciepłymi migocą,

i noc zapada ciężko, i pierzasty świt

podnosi chmur powiekę. Tratwy suną w mrok,