owoce ciężkie niosą; jabłka — jakby grad

burz dostałych1 opadły z drzew minionych lat.

Cóż będziemy czynili? Domki na wybrzeżu

jak zabawki czekają na dziecinną dłoń,

a wokoło zwierzęta utrudzone leżą

i na biegunach cieni w głąb pastwiska koń —

przebiega. Ludzie oczy unoszą z daleka,

uśmiechają się, ręce w powitania kwiat

wznoszą, jakby mówili: «Płyńcie. Tyle lat».

I z uśmiechem zostają pogodni i sami