rzeka wszystko rozdzieli na zbrodnię i czyn

i spokojna, żelazna, uniesie, pogodzi,

dymy splątanych odbić na kwiaty narodzin,

na barki trumien głuchych. Zapomniany głos

jeszcze w niej woła cicho, jeszcze bieli włos

zapatrzonych na brzegu. Jeszcze trawy długie,

jeszcze jaskółki przetną i zważą powietrze

maleńkim ruchem skrzydeł. Jeszcze westchnie przestrzeń.

Kończy się ciemna rzeka i zapada czas.

9 VII 1942 r.