jeszcze rzeka wskrzeszeniem, daremną nadzieją,

albo dziewczątka ciche o oczach z ołowiu,

jakieś serca rozdarte i trumny w niej łowią,

a to przebite ręce upiory zanurzą,

oczy powydzierane jak kamienie dnem

potoczą się, zahuczą, nim się staną różą,

co nad wodą wyrośnie, i jak skrzepła krew

u hełmów złych zwycięzców przypięta — przepali

i będzie jako grot z milczenia i ze stali.

Płynie rzeka spokojna. Dobra ziemio, płyń,