Starość

Otom szary od pyłu tylu wieków,

a zawsze na osiodłanej chmurze.

To sny te miasta wołające: «Człowieku!»,

to rzeczywistość: kiedy oczy zmrużę.

Otom tak w drodze długiej zmalał,

że sam ledwo widzę swoją postać.

Tylko dudnią szkice elementarnej1 chwały.

Śmierć mi wszystkie drogi zarosła.

I coraz mniejszy jestem — jak gwoździk,