pryśnie krzykiem w zamarłe, ciche usta okien,

przeszczekocze klaskotem pluskającej stali

w szklane piersi sklepienia ogłuchłym potokiem

i zgaśnie...

noc wchłonie smugę wielkim haustem ciszy

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

W pustych górach zmiecionych gęstym, żółtym śniegiem

pociąg przepełźnie cicho w gęste gardła torów.

Gdy noc zakisi niebo zimnej czerni norą,

długim westchnieniem stanie na ostatniej stacji.