Warszawa

Bryła ciemna, gdzie dymy bure,

poczerniałe twarze pokoleń,

niedotknięte miłości chmury,

przeorane cierpienia role.

Miasto groźne jak obryw trumny.

Czasem głuchym jak burz maczugą

zawalone w przepaść i dumne

jak lew czarny, co kona długo.

Wparło łapy ludzkich rojowisk