i rozewrze niebiosa z hukiem.

Bryła ciemna, miasto pożarne,

jak lew stary, co kona długo,

posąg rozwiany w dymy czarne,

roztrzaskany czasów maczugą.

I znów ująć dłuto i rydel,

ciąć w przestrzeni i w ziemi szukać,

wznosić wieki i pnącze żywe

na pilastrach, formach i łukach.

I w sztandary dąć, i bić w kamień,