i cieniami w złocie grając,

lądy, drzewa omijają

brzeg płomieni — żółty las.

II

Unosiły się jelenie i sarny,

wiały lotem migotliwym i sennym,

zanosiło grzybami i ptakiem

na zielonych polan uciszenie,

aż wiatr począł wznosić szkliste dłonie

i rozgrzane kształty z wolna studzić,