więc stawały niedźwiedzie i konie

i łasice zastygały z wolna,

aż stanęły i w posągi żywe

zamieniły się, a rude śliwy

obrzucały ich w stygnący czas

ulewami niedojrzałych gwiazd.

Noc

Szyby deszczu zamknęły noc,

rozdzielając światło i świat,

śpiewał jeszcze jakiś obłok przelotny