wzgórz zielonych faluje dywan

i poznaję miasto w obłokach,

nie wiem tylko, jak się nazywa.

Z tych wysokich przelotów we śnie

ludzie mali byli jak kwiaty.

Przebudzone o śmierć za wcześnie,

o, rzeźbione w kolorach światy!

Norymbergi, o Awiniony,

rączką dziecka rzeźbione w ciszy,

jeszcze sobie szum wasz przypomnę,