Wiatr

Wiatr bluzga, jak krew się sączy,

na oczy — ciemności płachta,

w nim omackiem błądząc

czuję miękki opór pnączy.

A to są ciała chyba, chyba groby,

chłodne jak wody pręty,

to są ramiona trwogi

ludziom zmarłym odcięte.

Wiatr niesie piachu żagiel,