Wigilia

Matce

I zbudzili go nagle. Był to głos z daleka.

Umarłego lat tyle któż to zbudził z Boga

jak ze snu, by jak kropla ciążył znów ku ziemi

i cierpieniem, co myślą żywego człowieka,

jak ciałem okrył i sprowadził w dół?

Już opadał. Mgła nisko. Obłok śniegu w dole.

Od światła oderwany, w czarnoksięskim kole,

w kole głosu wirował, aż usłyszał z bliska,