i z każdym serc powiewem twój wielki płomień drżał,

i uczyniłeś wybór po wszelki świata czas,

jakże chcesz, żeby w trwodze o jedno ciało gasł?

Bo dusza jej to strumień, srebrzysty, żywy ton,

a nie napłynie otchłań w zielony, boży dom».

I znów się ciszy całun w muzyki krąg układał,

a znów go strwożył czas i mówił: «Nim dorośnie

dzieciątko, czym się stanie, czy groza go nie wchłonie?»

A anioł wziął go w ciszy mocno za obie dłonie

i rzekł: «Czyś ty zapragnął krzyżować smugi dróg,