Obraz pod Kfar Saba kojarzy mi się w jedno z wspomnieniami owego wieczoru dyskusji o rewizjonizmie, jaki wysłuchałem w Emeku. Tamci ludzie też kiedyś na odczyt o faszyzmie i jego niebezpieczeństwie reagowali inaczej. Ich dynamika rewolucyjna zwietrzała także. Czy zwietrzała? Zdaje się, że uległa prawu fizycznemu o przemianie energii, a może raczej wyładowała się... w okopywaniu w Palestynie na roli drzewek pomarańcz.

W ciągu tych czterech tygodni dokonała się jakby zmiana elit. Dotąd Mojżesz Schamroth był specem i wodzem kolegów. Teraz zeszedł w cień wobec ludzi, którzy go przedtem słuchali, gdy dyskutował i wykładał, ale którzy byli lepsi do turii, do wyżerań z kolonistą, do podziału pracy. Najświetniejsze esprits forts70 „Dacii” podzieliły jego los. Ludzie, którzy mnie nie uderzali niegdyś, zdrowi, energiczni, młodzi chłopcy wyszli na plan pierwszy. Kto był wszystkim, nie stał się może niczym, ale kto był niczym, stał się naprawdę wszystkim.

Czy „tamto” odżyje? Nie wiem. Ale i nie sądzę. Póki trwa gospodarstwo, póty trwają, zmieniając się tylko, kłopoty. Idee nie odżywają. Idee się tylko zmieniają. Idea, już raz urzeczywistniona, potrzebuje nadbudowy wyższej, zwłaszcza idea, która polega po prostu na pewnym, materialistycznym, gospodarczym schemacie.

Mur Płaczu

— To pan był w Jerozolimie? — zapytano mnie w jednym kibucu.

— Oczywiście — brzmiała odpowiedź.

— I pan widział Mur Płaczu?

— Widziałem.

— Jakie to zabawne! Pan jest chrześcijanin i Polak. Ja oto jestem w Palestynie osiem lat, ten mój towarzysz trzy, tamci trzy i cztery, a żaden z nas, Żydów, nie był jeszcze w Jerozolimie. Nie zdążył...

Czymżeż71 dla Żydów diaspory jest Mur Płaczu, ten załom muru dawnej świątyni Salomona, jak nie największą i jedyną narodowo-religijną świętością, ostatnią pamiątką, symbolem takim jak korona św. Stefana dla Węgier, jak zaginione insygnia koronne dla Polski. Stary Żyd przybywa do Palestyny po to, aby stanąć pod Murem Płaczu. Stary Żyd przed Mur Płaczu nasamprzód dąży. W kibucach trafią się setki ludzi, którzy w Palestynie są od lat — ale w Jerozolimie jeszcze nie byli. Z Emeku do Jerozolimy jedzie się pół dnia.