Plany te najzupełniej zawiodły. Zawiodły dlatego, że główna masa ludności, na której chciano się oprzeć, chrześcijanie narodowości arabskiej — pozostali jednak wierni swej rasie. Dotyczy to w mniejszej mierze sekt, dotyczy głównie Arabów prawosławnych i katolickich. Inne „mniejszości” były w Arabii za słabe, by móc być podstawą poważniejszych działań politycznych. Manewr skonsolidował tym silniej Arabów. Natomiast na jednym odcinku Arabii nieudały87 ów manewr przyniósł, nie możemy tego negować, bardzo poważne rezultaty: w Palestynie.
Popieranie Koptów i Asyryjczyków, stwarzanie armeńskiej mniejszości narodowej było próbą tak cieplarnianą jak irredenta bretońska we Francji, ale otworzenie wrót dla imigracji żydowskiej, proklamowanie w Palestynie żydowskiego home’u osiągnęło z punktu widzenia okupantów europejskich swój cel, gdyż poprowadziło w rzeczy samej do powstania bardzo silnej i zwartej grupy ludnościowej, etnicznie stojącej w antagonizmie do tubylców. W dwujęzycznym i dwunarodowym kraju Anglicy mogli rządzić łatwiej niż w jakimkolwiek innym. W miarę swych potrzeb mogli wygrywać Arabów przeciw Żydom i vice versa.
Moment obecny jest w Arabii — ciągnął mi ów rozmówca — tym historycznym momentem, w którym atak antyarabski został odparty na wszystkich odcinkach. Ci, co byli narzędziami Anglii, opuszczeni dziś przez nią, gorzko pokutują za swoją zdradę (była to aluzja do Asyryjczyków, którym się odpłacono krwawymi napadami). Cała uwaga i wysiłek narodu, aż po Aden i dalej, wytężyły się, by wspomóc naszą walkę w Palestynie. Naprzeciw Hajfy widział pan może Akko88, Saint-Jean-d’Acre? Może pan pamięta, że była to ostatnia twierdza i ostatnia piędź ziemi arabskiej, której trzymali się krzyżowcy, okupanci europejscy sprzed ośmiu wieków? Otóż Palestyna to coś w rodzaju tego ówczesnego Akko...
Pamiętam, jak mój rozmówca zastanowił się chwilę i rzekł:
— Co prawda, wyprawy krzyżowe były zorganizowane gorzej: ograniczały się do opanowania kraju, a nie do jego kolonizacji...
Po czym ciągnął dalej:
— Istnieje u nas głęboka niechęć do Europejczyków, niechęć do waszej cywilizacji, którą my, wychowani na Zachodzie, przejrzeliśmy na wskroś. Istnieje u nas wola bycia samymi w naszym kraju; możemy współżyć z narodami czy religiami, które znamy od lat, nie zniesiemy obecnych intruzów. Nie zniesiemy ich przede wszystkim dlatego właśnie, że są oni narzędziem okupantów...
W tym miejscu rozpoczęła się moja indagacja. Zadałem memu Arabowi i jego towarzyszom, słabiej mówiącym po francusku, szereg pytań. Zanotowałem niemal dosłownie ich odpowiedzi.
Pytanie: Czy wpływ Żydów nie podniósł ekonomicznie kraju?
Odpowiedź: Podniósł. Najniewątpliwiej podniósł. Przede wszystkim dzięki wniesieniu kapitału.