A jeśli chodzi o Maurów i wojska marokańskie, to nie upłynęło zbyt wiele czasu, a wezwano je na pacyfikację Hiszpanii. Nie uczynił tego król, uczynił to za to rząd republikański, radykała Lerroux i katolika Gil-Robelsa. Ci nie mieli już alfonsowskich skrupułów z przewiezieniem wojsk spod Ceuty i Rifu do górniczych Asturii. — Monarchiści mogą być radzi z Alfonsa XIII. Jego wrogowie i następcy byli gorsi. —
*
Wypada zastanowić się nad człowiekiem i ustrojem, które odrzucono w tym kraju tak łatwo, z dnia na dzień, by wpaść w tak straszliwe wydarzenia. Jest wiele wytłumaczeń klęski monarchii hiszpańskiej i Alfonsa. A jednak w tej książce, w której za makabrycznymi widmami Hiszpanii zawsze mi się jawi blady cień Polski, ośmieliłbym się uprościć to powiedzeniem, że ustrój i człowieka, który go inkorporował537, człowieka nieprzeciętnie wielkiej indywidualności (jak twierdzą trockiści hiszpańscy, „największego od Filipa II monarchy Hiszpanii”), zgubiły personalia, rozwiązywanie spraw drogą personaliów, przez personalia. Dla Alfonsa XIII nie istniały sprawy, zagadnienia, problemy, tak samo jak nie istniały doktryny, systemy, ideologie, teorie, książki wreszcie i abstrakty. Istniały dla niego w najzupełniejszej wyłączności tylko ludzie, pewni ludzie, i sprawy ludzkie. W swym planie gry politycznej nie miał Alfons XIII spraw kraju — miał tylko kartoteki osobiste kilkudziesięciu działaczy. Żeby zorientować się w sprawach, potrzebowałby pracy, wiele pracy, studiów porównawczych, teorii, wykształcenia, książek, czasu. Żeby zorientować się w ludziach, wystarczała mu wrodzona inteligencja, duża znajomość psychologii ludzkiej, intuicja i spryt. Grał więc na ludzi. Ów czar osobisty, o którym lubią mówić jego wielbiciele, był tylko skutkiem takiego właśnie założenia swej gry, narzędziem w tego rodzaju grze niezbędnym, elementem koniecznym. Jego ministrowie byli jego przyjaciółmi lub, co także bywało, jego przyjaciele stawali się jego ministrami. Niestałość wszystkich przyjaźni ludzkich potęgowała niestałość rządów, przerzucała się ze sfery czysto osobistej w dziedzinę spraw państwowych. Jerzy V538, nawet Edward VII539, królowie skandynawscy, mają swoich przyjaciół poza ministrami, a swoich ministrów poza obrębem swych przyjaciół. U Alfonsa XIII te rzeczy były zlane i splątane, niczym u Wilhelma II540, niczym u rumuńskiego Karola II541. Ale jeśli dołączy się do tego niestałość przyjaźni, wówczas żonglowanie personaliami może się stać niebezpieczne. Z ręki mogą naraz wypaść wszystkie żonglowane kule. To nastąpiło w okresie dyktatury.
Ale było i gorzej.
Świat polityczny Hiszpanii, przy bierności mas ludowych, przy korupcji wyborczej, był ostatecznie tylko nawierzchnią, nawierzchnią bardzo płytką, i rządzenie personaliami może w tej dziedzinie nie byłoby jeszcze tak szkodliwe. Jednocześnie jednak Hiszpania przeżywać zaczęła inne głębokie przemiany. Późno, niedostatecznie, rabunkowo, począł u niej pracować wielki kapitał, wykorzystywać jej olbrzymie możliwości, i ta ekspansja, choć obca, przekształtowała ją socjalnie silniej niż wszystkie pozorne „krajowe” reformy i papierowe ustawodawstwa. Nastąpił nagły, silny wzrost klasy robotniczej, a więc pomnożenie wpływów socjalizmu, związków zawodowych, tego wszystkiego, co tak dobitnie charakteryzuje współczesne państwa Zachodu. Hiszpania poczęła przeżywać swój okres kapitalizmu, swój wiek XIX, to, co Anglia przeżyła sto lat wcześniej, Francja siedemdziesiąt, Niemcy pięćdziesiąt, to, czego obecna Polska, w której na dwóch urzędników przypada jeden robotnik fabryczny, dotąd nie przeżyła. I tu działalność Alfonsa XIII była jeszcze bardziej szkodliwa. Nie dlatego, by się bogacił: są to śmieszne zarzuty, bo nawet nie wiedzieć jakie bogacenie się osobiste króla nie oznaczałoby jeszcze ruiny kraju. Dlatego, że raz jeszcze stosował politykę personalną. Powiedzieć, że był królem głęboko feudalnym, byłby to frazes. Ale powiedzieć: był królem feudalnym, bo był człowiekiem nie — prawa, jednego i tego samego dla wszystkich obywateli prawa demokratycznego, równych szans, równych możliwości, bo był człowiekiem przywileju, uprawnienia jednostkowego, faworyzującego kogoś spośród całej reszty, całego ogółu, to już nie będzie frazesem. A oto sens feudalizmu.
Alfons XIII kierował uprzemysłowieniem Hiszpanii, i kierował nim feudalną zasadą przywileju.
Nie należy sobie nawet wyobrażać, że za udzielenie komuś wyłącznego przywileju na wywóz perkalików do Maroka, Alfons XIII brał wprost czy pośrednio łapówkę. Raczej nie. Trzeba docenić żądzę władzy tego człowieka, żądzę wyżywającą się tu właśnie, w udzielaniu czy odmawianiu, niszczeniu fortun czy wynoszeniu ich, tak jak dawni królowie strącali głowy grandom lub z dworzan czynili magnatów. Zaspokajanie tej żądzy było dominujące u tego człowieka, który świetnie prowadząc najtrudniejsze hispano-suizy i lekko biorąc najtrudniejsze wiraże autostrad, był przecież człowiekiem zaprzeszłych wieków. Ono rozstrzygało o tej polityce.
Rozstrzygało fatalnie.
Podstawy kalkulacji finansowej, niezbędnej dla powstania i istnienia jakiegokolwiek przedsiębiorstwa, zachwiane zostały tym, że w każdej chwili mógł tu wkroczyć czynnik zupełnie nieobliczalny — królewskiego, państwowego zarządzenia. Kalkulacja musiała go brać pod uwagę, a wtedy, chcąc nie chcąc, kalkulacją być przestawała. Stawała się spekulacją. Na monopol, na przywilej handlowy, na wyłączność. Przemysł, który na tej drodze powstawał, był sztuczny. Opierał się nie na warunkach jednolitych i naturalnych, ale wyjątkowych, stworzonych sztucznie. Bogacił się nie przemysłowiec przychodzący do przedsiębiorstwa z solidnym kapitałem, prawdziwą inwestycją. Bogacił się kanciarz, nic jeszcze wczoraj prócz królewskiej czy rządowej łaski niemający, operujący swymi „stosunkami” zamiast kapitału, przywilejem personalnym zamiast inwestycji. Jeżeli jeszcze chodziło o wielki kapitał zagraniczny, to ten zawsze mógł wywrzeć presję, żeby jego prawa respektowano. Ale za kapitałem krajowym nie stała ani Wielka Brytania, ani Stany Zjednoczone. A niestety, nie stało i prawo.
Alfons XIII nie etatyzował. Monarchia nie montowała tartaków, które by konkurowały sztucznie z tartakami prywatnych przedsiębiorców, nie parała się wyrobem soków owocowych. To prawda. Ale w dziedzinie przywileju była bliźniaczo naszym stosunkom podobna. Komu pozwolono na otworzenie fabryki drożdży, stawał się z dnia na dzień milionerem. Komu dano przywilej łuszczenia ryżu, stawał się, nie z mocy swej pracy, nie z mocy swego kapitału, ale z mocy swych stosunków takim samym milionerem jak gdyńscy bracia Mazur542. Ale w ten sposób nie rosło uprzemysłowienie kraju. Rosło zachwaszczenie personaliami, prywilegacją, stosunkami ze średniowiecza, z czasów myt, jurydyk543, egzempcji544, wyjątków, getta. Najgorszy rodzaj kapitalizmu i najgorszy rodzaj uprzemysławiania kraju: uprzemysłowienie pozorne, kapitalizm spekulacji. Republika otrzymała w spadku sześć lat kolejnych krachów finansowych owej sztuczności, zakończonych rokiem siódmym: wojny domowej. Hiszpania Alfonsa XIII była feudalna aż po najbardziej nowoczesne drapacze nieba, fabryki i instalacje. Wszystko to trwało i powstawało na tej samej zasadzie prawnej co świat średniowieczny: przywileju, udzielanego przez władzę jednostce. Treść przywileju, tytulatura władzy, to mniejsza. Fakt faworyzowania, wyłączności, jest tu istotą. I w ten sposób Hiszpania nawet unowocześniana unowocześnioną nie była. Stworzyła światu dziwoląg feudalizmu przedłużonego na epokę traktorów i pasów transmisyjnych. — Dziwoląg, który w całej reszcie Europy jeszcze tylko w jednym jedynym kraju zauważyć można.