— Ja znowu — odpowiedział — szczycę się ubóstwem.

— Na Zeusa — rzekł Sokrates — to bardzo miła rzecz. To najmniej budzi zazdrości, najmniej o to wiedzie się spory, nie ucieknie ci, choćbyś nie pilnował, a wzmoże się wielce, choćbyś je zaniedbywał.

— A ty wreszcie — rzecze Kallias — czymże ty się szczycisz, Sokratesie?

A ten, ułożywszy oblicze w poważnie uroczyste rysy, powiedział:

— Rajfurzeniem137138.

Gdy się roześmiali, zauważył:

— Wy się śmiejecie, a ja wiem, że wiele bym mógł zarobić pieniędzy, gdybym chciał robić użytek ze swej sztuki.

— Co do ciebie — rzekł Lykon do Filipa — jasne jest, że szczycisz się swą zdolnością wywoływania wesołości.

— Przynajmniej sądzę, że z większą słusznością niż aktor Kallipides139, co tak się tym pyszni, że potrafi ludzi pobudzić do płaczu w teatrze.

— A może ty teraz nam powiesz, Lykonie — rzekł Antystenes — z czego jesteś dumny?