— Nie, ale w czasie przerwy.

— Czyście nie zauważyli, że między wasze mowy nie można by wcisnąć włosa, a cóż dopiero słowo wtrącić?

Na to Sokrates zawołał:

— O Kalliasie, nie możesz przyjść z pomocą człowiekowi, którego tak się zawstydza zbijaniem jego wywodów182?

— Owszem — odpowiedział — kiedy flet się odezwie, będziemy wszyscy milczeli.

A Hermogenes rzekł:

— Czy chcecie, bym przy akompaniamencie fletu do was mówił, podobnie jak aktor Nikostrat183 wygłaszał swoje tetrametry184 przy wtórze fletu.

— Przebóg — na to Sokrates — zrób tak, Hermogenesie. Bo jak śpiew przy wtórze fletu nabiera słodyczy, tak i twoją mowę tony osłodzą, zwłaszcza jeżeli wzorem fletnistki poprzesz swe słowa wymownymi ruchami.

— Lecz jakaż ma być muzyka — wtrącił Kallias — jeśli Antystenes kogoś zawstydzi, zbijając jego wywody?

— Takiemu — odpowiedział Antystenes — co się tak daje zawstydzać, należy się wygwizdanie.