Dziewczynka z chlebem
Miała pięć lat (mniej więcej), powiem wam, na pewno lubiłaby się bawić piłką i laleczką —
między krasnoludkami być śpiącą królewną —
«tym łobuzem» tatusia — mamusi córeczką —
zajadać czekoladki i pić słodkie mleczko
i czasem być niegrzeczna, a nawet i psotna.
Miała pięć lat (mniej więcej) i mieszkała w getcie1 rejestrowana, jako
«osoba samotna», co prawda «przy rodzinie», w szopie, przy klozecie —
między paką na węgiel a paką na śmiecie.
Miała pięć lat (mniej więcej) i więcej? nie więcej.