— Nie, historii gatunku ludzkiego. Ważniejsze od zrozumienia konstrukcji maszyn jest poznanie istot, które je zbudowały.
— Jestem przekonany, że gospodarzami planety są metalowe mrówki — powiedziałem, — Początkowo wydawało mi się dziwne, żeby takie małe stworzonka mogły zbudować olbrzymią sieć energetyczną, ale czyż ziemskie budowle nie przekraczają naszych rozmiarów setki i tysiące razy? Chociażby tamy oceaniczne czy podbiegunowy pierścień atomowy.
— Nie wiem, czym są tak zwane przez pana „metalowe mrówki” — odrzekł matematyk — ale jestem przekonany, że muszą się tu znajdować istoty daleko bardziej do nas podobne.
— Skąd pan to może wiedzieć?
— Z tego, coś mi pan opowiadał — odparł spokojnie Czandrasekar. — Odkryliście w owej grocie napis, a raczej rysunek na ścianie, prawda?
— No tak, ale…
— I po cóż miałyby go stworzyć te tak zwane mrówki, które, o ile widziałem, w ogóle nie posiadają oczu?
— Do licha, pan ma rację! — zawołał Sołtyk. Stropiłem się.
— Rzeczywiście, ale… czekajże pan, profesorze, a może one wykonały ten rysunek przypadkiem… to znaczy, że to nie był rysunek, ale…
— Ale co?