— Jak zgadłeś, że to teściowa, a nie kochanka?
— Kochanka nie miałaby tyle cierpliwości. Tylko teściowa może tak prześladować zięcia po całej Europie!
— Każda?
— Nie!... Matka jedynaczki...
— W jaki sposób postawiłeś diagnozę choroby pana Ludwika?
— Ba, to nie tak trudno było... Choroba rozpoczęła się w dniu, kiedy teściowa zaproponowała swoje towarzystwo młodej parze w podróży poślubnej. Wtedy nastąpił pierwszy atak.
— A, prawda!
— I człowiek, który planował podróż poślubną do Włoch i Szwajcarii, znienawidził nagle oba te kraje.
— List nie wprowadził cię w błąd?
— Nie, odgadłem, że Wikcia prawdę mówiła. Pan Ludwik sam zniszczył list... dlatego sumienie go ruszyło i służącą starał się udobruchać. Skłamał z konieczności przed żoną.