— Tak... tak... to prawda... O co to jeszcze zapytać chciałem?
— Chyba nie o to, czemu pan Ludwik tak uciekał przed teściową?
— O nie!... Miły jej wpływ na Klocię z opowiadania córki ocenić mogłem. Ale skądże baba wiedziała, gdzie każdej chwili obraca się zięć i córka?
— Jakże? Nie odgadłeś, że córeczka mamie wysłała plan podróży... i wskazała wszystkie hotele... z datami... na wypadek, „gdyby kochana mama chciała przyjechać”.
Zawstydziłem się. To było tak proste. Biedna Klocia! Wyobrażała sobie, jak mama jej ładnie prezentować się będzie w kapeluszu z białym piórem... i uciekała przed damą z czerwonym...
— Stąd zapewne zgadłeś, że pani Grzmotnicka będzie w hotelu „Regina” w Paryżu w oznaczonym dniu... I z taką pewnością wysłałeś depeszę na jej nazwisko?
Holmes uśmiechnął się, dumny ze swego tryumfu.
— Wiesz, co mi posłużyło za najpewniejszą wskazówkę, gdym kombinował, kim mogła być owa dama?
— Nie domyślam się.
— Pośpiech Ludwika, gdy zamiast do Paryża jechał z żoną do Krakowa... do mamy!