— A!...

Kilka chwil śmieliśmy się serdecznie, przypominając sobie ów „dziwny” atak Ludwika w Krakowie, kiedy to nie wiadomo było, czy się śmieje, czy płacze.

Nagle uderzyłem się w czoło.

— Ach, zapomniałem ci zadać dwa najważniejsze pytania.

— Jakie to?

— Jakim sposobem odgadłeś, że pani Grzmotnicka nosi binokle?

— O, to proste! Pani Klotylda mruży oczy, jak osoby krótkowzroczne, choć uważałem, że sama nie jest krótkowzroczną; kiedy spłakana prosiła cię o szklankę wody, wskazała karafkę, stojącą bardzo daleko na kredensie. Stąd wniosek, że owo mrużenie oczu jest tylko przyzwyczajeniem, nabytym po krótkowidzących rodzicach, ojcu i matce... Powiedziała, że ojciec nie miał krótkiego wzroku. Ergo30: matka...

— Ale mógł być krótkowidzem dziadek... albo babka...

Holmes zmarszczył się.

— Ba, to mogło być... Ale tu instynkt powiedział mi, że... matka. Dawni ludzie zazwyczaj mieli dobre oczy...