— Zdechnę.
— Nie wolno ci.
Milczenie.
— Daj mi.
Karmiłem go. Zjadł pięć łyżek.
— Dosyć, zwymiotuję.
W południe przyszła Ewa. Była brązowa, wychudzona, upudrowana. Prawie że ładna, ubrana starannie. Był jej wdzięczny, że wygląda trochę podobnie do siebie.
Była jego dziewczyną. Ale to nie jest proste.
Ona uważała, że kocha Pawła, który był oficerem. Do niego wchodziło się przez okno, po drabinie. Leżał luźniej i umierał na gruźlicę. A spała z Jareckim, kwatermistrzem.
Żony sowieckie były wygodne dla żołnierzy. Starały się być koło nich. Jak który zachorował, to przynosiły mu, co mogły. Wpijały się w nich, żeby tylko nie umarli. Wtedy zazwyczaj przestawały być rodziną wojskową i cały wyjazd z Rosji nie był pewien. Ewa postanowiła wyjechać z Rosji.