— Jak one wyglądają?

— Jak gwiazdy.

— Hoooo. Jak gwiazdy... — i uśmiechnął się. Wtedy ona uśmiechnęła się też i otworzyło się małe kocie niebo i pokazało rząd równych zębów.

— Ja panu coś powiem. — W jej oczach ukazały się wesołe błyski. — Nim pan przyjechał, ja zawsze wiedziałam, z którego miasta są goście.

— Coo? W jaki sposób wiedziałaś?

— No, wiedziałam po prostu.

— Bez kartki meldunkowej?

— Bez.

— A czy ktoś jeszcze wie o tym?

— Buruburu, ten stary portier.