Uśmiechnął się tak, aby to mogło na wszelki wypadek wszystko oznaczać.

Potem już było miasteczko i kawiarnia.

— Co pani zamówi? — zapytał, gdy przyszedł kelner.

Ela patrzyła na niego i nic nie mówiła.

— Co zjesz, mała? — zapytał, a ona płakała.

— Malinowe?

Skinęła głową.

— Czekoladowe?

Skinęła głową.

— Jakie jeszcze?