Powtórzyła:
— Teraz muszę ci coś zadeklamować. Potem mnie pocałujesz.
Przypomniał sobie, że jej koleżanki opowiadały mu o jej pretensjach aktorskich. O to chodzi.
— Jeśli koniecznie chcesz...
— Koniecznie chcę.
Wzruszył ramionami. Opierała się na jego udach. (On leżał, ona, siedząc, pochyliła się w tył). Pomyślał, że to będzie nieznośnie patetyczne i sentymentalne. Dodała:
— Tylko jedną rzecz: Króla olch165 Goethego po niemiecku.
Rok temu słyszał w Wiedniu, jak to deklamował Werner Krauss166; z tego trudno wydobyć coś nowego.
— Czy umiesz dobrze po niemiecku?
— Moja matka jest wiedenką.