— To jest taka mała, mała operacja.

Blaski w kuchni wprawiały go w niepokój. Coraz wyraźniej błyszczał rondel, tak że jej głowa była otoczona aureolą, jak głowa świętej.

— A czy trzeba leżeć potem?

— Jak będę na mieście, to wyślę telegram, że twoja mama jest chora, i tak to ty poleżysz ze dwa dni.

— Nie chcę.

— Dlaczego?

— Bo... nie. Bo takich żartów się nie robi.

Pauza.

— Bo ja widzę co nocy twoją mamę.

— Głupia.