— Niech będzie głupia.
— Śni ci się.
— Nie, widzę.
— Głupia.
— Bałam ci się mówić, ale teraz to jest wszystko jedno.
— Jak widzisz?
— Przychodzi taki biały duch i się nachyla nade mną. I czuję ja chłód, i wiem na pewno już, że to jest twoja mama. Przekłada rondle, tak jak to ona zawsze robiła, wyjmuje spodki, wkłada je z powrotem i zawsze zapomni choć jednego spodka włożyć.
Aureola przesunęła się.
— Jak wstaję rano, to pokazuję zawsze Meduzie.
— A nie boisz się?