— Rozpusta umysłowa jest potrzebna, aby wyładować irracjonalne części naszego intelektu.

Szli ulicą. Z otwartego okna było słychać radio. Melodia, jak ciężki, czarny ptak, wzbijała się z basów w górę na niespokojnych pasażach. I w tę melodię zatopił się smutek Emila, jak sztylet; dziwne, że nie została zabita.

— To jest sprzeczne samo w sobie.

— Ale która rzecz istniejąca nie jest sprzeczna sama w sobie?

— Może.... ale jestem zmęczony.

Mieszkanie Pawła. Emil nacisnął dzwonek i pomyślał, że będzie tam Adam o wielkiej kudłatej głowie, która chwiała się, gdy chodził. Wczoraj obserwował go na ulicy. Adam stawał co chwilę, jakby chodzenie przeszkadzało mu w myśleniu. Mówił do siebie, potem zginał się komicznie, jak żaba gotująca się do skoku, jakby dostał uderzenie w dołek, i było widać, że się bardzo cieszył. Potem szedł dalej, potem znów zaczynało się wszystko od początku, potem otworzono drzwi.

Gdy weszli, jeszcze z przedpokoju usłyszeli Adama deklamującego:

W ponurej nocnej porze,

gdy wilki wyszły na żer,

jechał po bocznym torze