G. 1. (przez chwilę zastanawia się, ale gdy G. 2. rzuca srólki, bawi się. Na zmianę chodzą wszyscy troje na miejsce rzutów; na czterech nogach).

G. 3. (szczególnie zasmarkany) — Róbmy bałwana. (Ale nikt go nie słucha).

G. 2. (zrywa się nagle, turla się po śniegu).

G. 1. (do Ewy) — To jest pięć.

Ewa — Nieprawda.

G. 1. — To jest pięć.

Ewa — Nieprawda, nieprawda.

G. 2. (wraca i zabiera srólki).

G. 1. — Jeszcze nie koniec.

G. 2. (przypomina sobie, że to jeszcze nie koniec).