Nigdy nie patrzę na jej gości, więc i nie patrzyłem tym razem.
— Posłuchaj. Ten pan pracuje u wysokiego komisarza67...
— Co może wielki komisarz mieć wspólnego...
— Poczekaj. Wytłumacz mu. Wszystko po kolei.
— Więc proszę mnie posłuchać — powiedział pan, macając Batię pod stołem. — Jak panu wiadomo, rząd Jego Królewskiej Mości potrzebuje chwilowo dolarów.
Następowało coś, czego absolutnie nie słyszałem. Dochodziły do mnie tylko brzęczące „dlatego... ponieważ... oraz... przy czym... ” i tak dalej, i wniosek końcowy: „dlatego będziemy musieli wysłać panią Cin do... ”.
— Więc twoja ciocia wyjeżdża?
— Jak widzisz.
— A co będzie...
— Zostaje Edka.