— A ja kazu, kiń.79
Wtedy pani, uśmiechając się, rzuciła grzyb.
— Mołodziec, szto posłuchała.80
Z dali jacyś robotnicy. Nie — orzący pole. Pani zwróciła się do mnie:
— Ta mała jest tak urocza.
W dali: Onufry, Onufry.
— To córka naszej służącej, Jewdokii. A teraz pokażę panu z grubsza naszą posiadłość. Zacznijmy od Brzozowej Kępy. Potem jest las szpilkowy, sosnowy, i po części mieszany. Tam jest droga do Szypowszczyzny81. A tu obok drogi jest Polanka. Ale najważniejszy — to Piotropol. Ojciec zbudował groblę. Odgranicza bagna. A jak się idzie z Brzozowej Kępy przez las do Piotropola — wyskakuje krzyż. To taki drewniany, już zielony Chrystusek. Gdy las robi się rzadszy. Z Piotropola idzie się groblą, znów krzyż, do Zakątka. Musiałby pan tam właśnie skosztować owoców. Tam mieszka mój brat starszy, Ksawery. I z tego wszystkiego zapomniałam panu pokazać Stawek. O, tu, za tymi trzcinami, tam gdzie krążą kaczki. I siedzą cicho głuszce. Z Zakątka idzie droga, hen, aż do Baranówki. Z dali:
— Kuźma, pohodi.82
Karbowy83 przyprowadza brodatego chłopa:
— Nie, panoczku namilejszy, my tolko brali drwa do pieczki.84