— Czy wiesz, kochany bracie — przemówił głośno Roland do Manuela — co tak bardzo człowieka tego przeraziło?
— Nie zgaduję, doprawdy — odparł spokojnie młodzieniec.
— Oto wydało mu się, że cię zna.
— To bardzo możliwe. Ja wszakże go nie znam.
— Mówi nawet — nacierał Roland — że jest pewny swego i dodaje...
— Cóż takiego dodaje?
— Że nie jesteś moim bratem.
Nadzwyczajna ciekawość objawiła się w tłumie. Świetne grono węszyło skandal. Manuel doświadczył jakby ogłuszenia. Zapanował nad sobą i zmuszając się do uśmiechu, wyjąkał:
— Twoi służący są nie lada żartownisiami.
— Baczność! — mruknął do siebie Cyrano. — Wilk zrzuca jagnięcą skórę.