Wejście służącego, który go przebudził, zbudziło w nim gniew wielki, gniew ten wszakże natychmiast ustąpił, gdy hrabia usłyszał wymówione przyciszonym i tajemniczym głosem imię Rinalda.

— Rinaldo tu? — zawołał, zrywając się z pościeli. — Cóż się stało? Niech wejdzie natychmiast!

Rinaldo nie czekał na pozwolenie; stał już przy drzwiach.

— I cóż? — spytał niecierpliwie Roland, spostrzegając wysłańca. — List?

— Mamy go.

Hrabia odetchnął.

— Daj — rzekł, wyciągając rękę.

— Jaśnie pan żąda listu?

— Rozumie się.

— Ja listu nie mam.