— Przysięgamy, przysięgamy!
— Bo to, widzicie, gdybyście mnie zdradzili, mogłoby to ściągnąć na mnie nieszczęście.
— No dalej! Gadasz, czy nie gadasz?
— Ha, kiedy przysięgliście, że będziecie milczeli...
— Więc?
— I że nie będziecie niepokoili podróżnego...
— A zatem?
— Zatem, opowiem wam wszystko. A, okropne to rzeczy, okropne!
Grupa wieśniaków zbliżyła się bardziej jeszcze do niewiernego powiernika Rolanda, który przyciszając i zasłaniając dłonią usta, wyrzekł tajemniczo:
— Czy wiecie, moje dzieci, kto jest ten czarny człowiek?