— Cóż więc czynić?

— Nie pokazywać się nieprzyjacielowi i przed natarciem obserwować go z ukrycia.

— Obserwować — mruknął Sulpicjusz — to łatwo powiedzieć! Ale co i kogo obserwować! Na tym placu czarno jak w piekle.

— Prawda, ale tam na końcu tego placu błyszczy jedno jasno oświetlone okno.

— Więc cóż?

— Jest to okno plebanii. Pański człowiek tam się właśnie znajduje, mości Sulpicjuszu!

— To bardzo możliwe.

— Chodzi teraz o to, aby wiedzieć, co on porabia.

— A widzisz, że wyszło na moje. Trzeba, żebym poszedł do proboszcza.

— Broń Boże! Chodź za mną, pokażę ci, co masz czynić.