Było to powiedziane tonem niezmiernie naturalnym i z pewną dobrodusznością, która zachwiała na chwilę podejrzenia Zilli.

Hrabia zauważył sprawione przez się wrażenie. Przelotny uśmiech przebiegł po jego ustach.

— Przekonałem cię nareszcie? — dorzucił, chcąc zwycięstwo swe uczynić pewniejszym.

— Mnie można przekonać jedynie dowodami.

— Jakichże żądasz dowodów?

— Ułatw mi pan wstęp do Châtelet. Chcę pomówić z Manuelem.

— To rzecz niemożliwa.

— W takim razie oddaj mi list, który pisałam do niego wczoraj z pańskiej namowy.

— Nie chcesz już zatem ocalić Manuela?

— Odpowiem na to później. Tymczasem proszę o list.